Kontakty z dzieckiem to po rozstaniu rodziców temat najbardziej zapalny. Wokół niego narosło sporo mitów. Ktoś sądzi, że brak alimentów zamyka drogę do spotkań. Ktoś inny liczy, że pozbawienie władzy rodzicielskiej odbierze drugiej stronie prawo do dziecka. Jeszcze inna osoba wierzy, że wystarczy nie otworzyć drzwi. Żadne z tych przekonań nie jest prawdziwe. Prawo traktuje kontakty jako odrębną instytucję, z własnymi regułami i własnymi narzędziami przymusu. Ten artykuł pokazuje, jak je ustalić i co zrobić, gdy ustalenia nie działają.
Kontakty to nie władza rodzicielska
To rozróżnienie jest fundamentem całej sprawy. Prawo do kontaktów istnieje niezależnie od władzy rodzicielskiej (art. 113 k.r.o.). Sąd może ograniczyć rodzicowi władzę, a kontakty pozostawić bez zmian. Może też odebrać władzę, a spotkania utrzymać. Rodzic pozbawiony władzy rodzicielskiej nadal ma prawo widywać dziecko. Odebranie władzy nie jest więc odebraniem dziecka. To dwie osobne sprawy, oparte na innych przepisach. O samej władzy rodzicielskiej piszę w odrębnym tekście. Kontakty nie zależą też od alimentów. Rodzic, który nie płaci, nie traci przez to prawa do spotkań. Rodzic, który spotkań nie dostaje, nie może wstrzymać alimentów. Tę tematykę poruszam w odrębnym artykule o alimentach.
Prawo i obowiązek zarazem
Ustawa mówi o kontaktach w sposób, który wielu zaskakuje. Rodzice i dziecko mają prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów (art. 113 k.r.o.). Spotkania z dzieckiem nie są więc tylko przywilejem rodzica. Są też jego powinnością wobec dziecka. Rodzic nie może zwyczajnie zrezygnować z kontaktów, gdy przestaną mu pasować. Ma to konkretny wymiar praktyczny. Sąd może zareagować także wtedy, gdy uprawniony rodzic nie realizuje ustalonych spotkań. Za niestawianie się na kontakty również grożą sankcje finansowe, o czym niżej.
Co obejmują kontakty
Kontakty to więcej niż weekendowe odwiedziny. Ustawa wymienia przykładowo ich formy (art. 113 k.r.o.). Należy do nich przebywanie z dzieckiem: odwiedziny, spotkania i zabieranie dziecka poza miejsce jego stałego pobytu. Kontakty obejmują też bezpośrednie porozumiewanie się i korespondencję. Mieści się w nich korzystanie ze środków porozumiewania się na odległość, w tym komunikacji elektronicznej. Rozmowy telefoniczne i wideopołączenia są więc pełnoprawną formą kontaktu. Katalog jest otwarty, bo ustawa mówi o formach „w szczególności”. Można w nim ująć wakacje, święta, ferie i weekendy majowe.
Porozumienie rodziców ma pierwszeństwo
Prawo stawia na dogadanie się. Gdy dziecko mieszka stale u jednego rodzica, sposób kontaktów rodzice określają wspólnie (art. 113[1] k.r.o.). Kierują się przy tym dobrem dziecka i biorą pod uwagę jego rozsądne życzenia. Sąd wkracza dopiero wtedy, gdy porozumienia zabraknie. Rozstrzygnięcie sądowe ma więc charakter zastępczy. Porozumienie można spisać samodzielnie albo zawrzeć ugodę przed mediatorem. Ugoda zatwierdzona przez sąd ma moc orzeczenia. To ważne, bo pozwala ją później egzekwować.
Harmonogram musi być precyzyjny
Tu praktyka bywa bezlitosna dla nieprecyzyjnych zapisów. Ustalenie w rodzaju „kontakty co drugi weekend” wygląda rozsądnie, a bywa bezużyteczne. Przy sporze nie da się na jego podstawie wykazać naruszenia. Dobre orzeczenie wskazuje konkretne dni, godziny i miejsce odbioru dziecka. Precyzuje, kto odbiera i kto odwozi. Reguluje wakacje, ferie, święta oraz dni wolne. Rozstrzyga, co dzieje się przy chorobie dziecka albo wyjeździe rodzica. Im dokładniejszy zapis, tym mniej pola do sporu i tym łatwiejsza późniejsza egzekucja.
Kontakty przy rozwodzie
Sąd rozwodowy orzeka o kontaktach w wyroku. Robi to obowiązkowo, gdy małżonkowie mają wspólne małoletnie dzieci. Rodzice mogą jednak zgodnie wnieść, by sąd o kontaktach nie orzekał. Wtedy regulują je sami, poza wyrokiem. Takie rozwiązanie bywa wygodne przy dobrej współpracy rodziców. Ma jednak swoją cenę. Bez orzeczenia albo zatwierdzonej ugody nie ma czego egzekwować. Więcej o samym rozwodzie piszę osobno.
Kiedy sąd ogranicza kontakty
Kontakty nie są prawem bezwzględnym. Jeżeli wymaga tego dobro dziecka, sąd opiekuńczy je ograniczy (art. 113[2] k.r.o.). Ustawa wymienia przykładowe formy takiego ograniczenia. Sąd może zakazać zabierania dziecka poza miejsce jego stałego pobytu. Może zezwolić na spotkania tylko w obecności drugiego rodzica, opiekuna albo kuratora sądowego. Wolno mu też ograniczyć kontakty na odległość. Środki te można łączyć. Ograniczenie nie jest karą dla rodzica, lecz reakcją na sytuację dziecka. Sąd może przy tym zobowiązać rodziców do określonego postępowania (art. 113[4] k.r.o.). Kieruje ich na przykład do terapii rodzinnej albo poradnictwa.
Zakaz kontaktów
Zakaz to środek najdalej idący. Sąd zakaże kontaktów, gdy ich utrzymywanie poważnie zagraża dobru dziecka albo je narusza (art. 113[3] k.r.o.). Sama zła relacja między rodzicami tu nie wystarczy. Chodzi o realne zagrożenie zdrowia lub rozwoju dziecka. Typowo dotyczy to przemocy, uzależnień albo skrajnie destrukcyjnego wpływu. Zakaz obejmuje wszystkie formy kontaktu, także te na odległość. Nie jest jednak dożywotni. Sąd może zmienić swoje rozstrzygnięcie, jeżeli wymaga tego dobro dziecka (art. 113[5] k.r.o.).
Dziadkowie i rodzeństwo też mają prawo
O tym mało kto wie, a przepis działa. Zasady o kontaktach stosuje się odpowiednio do kontaktów dziecka z rodzeństwem i dziadkami (art. 113[6] k.r.o.). Obejmują one także powinowatych w linii prostej. Prawo do kontaktów mają również inne osoby, jeżeli przez dłuższy czas sprawowały pieczę nad dzieckiem. Dziadkowie mogą więc wystąpić do sądu o uregulowanie spotkań z wnukiem. Nie muszą do tego zgody rodziców. Sąd bada wtedy, czy takie kontakty służą dobru dziecka. Więź z dziadkami zwykle uznaje się za wartościową dla dziecka.
Piecza naprzemienna to nie kontakty
Te dwa pojęcia często się myli, a różnią się zasadniczo. Kontakty dotyczą rodzica, u którego dziecko nie mieszka na stałe. Piecza naprzemienna oznacza natomiast, że dziecko mieszka u obojga rodziców na przemian. Dziecko funkcjonuje wtedy w dwóch domach, na przykład tydzień u każdego. Przy takim modelu nie ustala się klasycznych kontaktów, bo oboje rodzice sprawują bieżącą pieczę. Zmienia się też układ finansowy, bo koszty dzielą się inaczej. Piecza naprzemienna wymaga jednak realnej współpracy rodziców. Sąd bada, czy potrafią oni ze sobą rozmawiać i czy mieszkają dostatecznie blisko. Przy głębokim konflikcie ten model rzadko służy dziecku.
Gdy drugi rodzic utrudnia kontakty
Tu prawo daje konkretne narzędzie, i to skuteczne. Egzekucja kontaktów przebiega dwuetapowo. W pierwszym kroku składa się wniosek o zagrożenie nakazaniem zapłaty (art. 598[15] k.p.c.). Sąd, uwzględniając sytuację majątkową rodzica, zagrozi mu zapłatą oznaczonej sumy za każde naruszenie. Samo zagrożenie często wystarcza, by kontakty ruszyły. Gdy to nie skutkuje, przychodzi krok drugi. Sąd nakazuje zapłatę, ustalając kwotę stosownie do liczby naruszeń (art. 598[16] k.p.c.). Prawomocne postanowienie o nakazaniu zapłaty jest tytułem wykonawczym bez klauzuli wykonalności. Z nim idzie się prosto do komornika.
Przykład: ile to kosztuje utrudniającego
Pan Jacek ma orzeczone kontakty w pierwszy i trzeci weekend miesiąca. Matka dziecka trzykrotnie nie wydaje mu syna, mimo prawomocnego postanowienia. Jacek składa wniosek o zagrożenie nakazaniem zapłaty. Sąd zagraża matce zapłatą 400 zł za każde naruszenie obowiązku. Mimo to przez kolejne trzy miesiące kontakty nadal się nie odbywają. Jacek składa drugi wniosek, o nakazanie zapłaty. Sąd liczy naruszenia i nakazuje zapłatę 1 200 zł na jego rzecz. Kwota trafia do rodzica, a nie do Skarbu Państwa. Przy dalszych naruszeniach można składać kolejne wnioski. Opłata od każdego z nich wynosi 100 zł.
Zwrot kosztów nieudanego kontaktu
To uprawnienie bywa pomijane, a ma realną wartość. Rodzic może żądać zwrotu uzasadnionych wydatków poniesionych w związku z przygotowaniem kontaktu, do którego nie doszło (art. 598[17] k.p.c.). Chodzi o koszty przejazdu, biletów albo noclegu. Roszczenie to zgłasza się w tym samym postępowaniu. Trzeba jednak wykazać wysokość wydatków. Pomagają bilety, faktury i wyciągi z konta. Warunkiem jest to, że kontakt nie doszedł do skutku z winy drugiej strony.
Gdy dziecko samo nie chce się spotykać
To sytuacja najtrudniejsza i prawnie subtelna. Bywa, że starsze dziecko odmawia wyjścia z rodzicem. Trybunał Konstytucyjny zajął się właśnie takim układem (sygn. SK 3/20). Uznał za niezgodne z Konstytucją nakazywanie zapłaty rodzicowi w jednej sytuacji. Chodzi o przypadek, gdy niewykonanie kontaktu wynika z zachowania dziecka, którego rodzic nie wywołał. Przepisy utraciły w tym zakresie moc w 2022 roku. Praktyczny skutek jest istotny. Sąd musi zbadać, czy za odmową dziecka nie stoi postawa rodzica. Karze się rodzica za jego własne działanie, nie za autonomiczną decyzję nastolatka. Rodzic, pod którego pieczą pozostaje dziecko, musi jednak realnie zachęcać je do kontaktu. Bierne przyglądanie się odmowie nie wystarcza.
Uporczywe utrudnianie kontaktów
Blokowanie spotkań to nie tylko kwestia sankcji pieniężnych. Postawa rodzica ma szersze skutki prawne. Uporczywe utrudnianie kontaktów sąd ocenia jako działanie sprzeczne z dobrem dziecka. Może to prowadzić do ingerencji we władzę rodzicielską takiego rodzica. W skrajnych wypadkach bywa podstawą zmiany miejsca pobytu dziecka. Sąd patrzy bowiem na to, kto realnie dba o więź dziecka z obojgiem rodziców. Rodzic izolujący dziecko od drugiej strony osłabia własną pozycję. Dokumentowanie każdej nieudanej próby kontaktu ma tu duże znaczenie. Pomagają wiadomości, notatki z datami i zeznania świadków.
Zabezpieczenie kontaktów na czas sprawy
Sprawa o uregulowanie kontaktów trwa, a dziecko rośnie. Prawo pozwala tego nie odkładać. Można żądać zabezpieczenia, czyli tymczasowego ustalenia kontaktów na czas postępowania (art. 755 k.p.c.). Sąd wydaje wtedy postanowienie obowiązujące jeszcze przed końcem sprawy. Wniosek składa się razem z wnioskiem głównym albo później. Takie tymczasowe kontakty także podlegają egzekucji. Dzięki temu więź z dzieckiem nie musi czekać na prawomocne orzeczenie.
Zmiana orzeczenia o kontaktach
Ustalenia sprzed lat rzadko pasują do rosnącego dziecka. Sąd opiekuńczy może zmienić rozstrzygnięcie w sprawie kontaktów, jeżeli wymaga tego dobro dziecka (art. 113[5] k.r.o.). Podstawą zmiany są nowe okoliczności. Typowo chodzi o pójście dziecka do szkoły, przeprowadzkę rodzica albo zmianę jego grafiku pracy. Znaczenie ma też wiek i zdanie samego dziecka. Zmiana działa w obie strony: kontakty można poszerzyć albo ograniczyć.
Do którego sądu skierować sprawę
Sprawy o kontakty rozpoznaje sąd rejonowy, wydział rodzinny i nieletnich, jako sąd opiekuńczy. O właściwości miejscowej decyduje miejsce zamieszkania lub pobytu dziecka. Dla dziecka mieszkającego w Kaliszu i okolicznych powiatach sprawę poprowadzi więc Sąd Rejonowy w Kaliszu. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy o kontaktach orzeka sąd rozwodowy w wyroku rozwodowym. Opłata od wniosku o uregulowanie kontaktów jest stała i niewysoka. Tyle samo wynosi opłata od wniosku o zagrożenie nakazaniem zapłaty oraz o nakazanie zapłaty. Postępowanie toczy się w trybie nieprocesowym, a sąd wysłuchuje obojga rodziców.
Kontakty z dzieckiem w praktyce
Sprawy o kontakty wyglądają bardzo różnie. Czasem chodzi o spokojne ułożenie harmonogramu, który wytrzyma próbę czasu. Czasem o wyegzekwowanie spotkań, które druga strona blokuje mimo orzeczenia. A czasem o ograniczenie kontaktów rodzica, którego zachowanie zagraża dobru dziecka. Za każdym razem rozstrzyga jedno i to samo: dobro dziecka. Jeśli chcą Państwo omówić swoją sytuację, jestem do dyspozycji.