Kontakty z dzieckiem w Kaliszu – prawo do spotkań po rozstaniu rodziców

Rozstanie rodziców nie kończy ich relacji z dzieckiem. Kończy wspólne życie dorosłych, ale więź rodzica z dzieckiem trwa dalej i prawo tę więź chroni. Służy temu instytucja kontaktów z dzieckiem. Wokół niej narosło wiele emocji i nieporozumień, bo właśnie tu konflikt między byłymi partnerami bywa najostrzejszy. Część rodziców myli kontakty z władzą rodzicielską, część traktuje je jako przywilej, który można drugiej stronie odebrać w ramach rozliczeń. Żadne z tych ujęć nie jest trafne. Ich sensem nie jest wygoda rodzica, lecz dobro dziecka.

Podstawą jest art. 113 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Zgodnie z tym przepisem niezależnie od władzy rodzicielskiej rodzice oraz ich dziecko mają prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów.

W tym zdaniu kryją się dwie ważne rzeczy. Pierwsza to charakter kontaktów. To jednocześnie prawo i obowiązek, a nie tylko uprawnienie. Rodzic nie tylko może utrzymywać kontakt z dzieckiem, ale też powinien. Co istotne, prawo do kontaktów ma również samo dziecko, bo to jego dobro jest tu wartością nadrzędną. Druga ważna rzecz to słowo „niezależnie”. Kontakty są niezależne od władzy rodzicielskiej, o czym mowa szerzej w dalszej części.

Ustawa wskazuje też, na czym kontakty polegają. Obejmują w szczególności przebywanie z dzieckiem, czyli odwiedziny, spotkania i zabieranie dziecka poza miejsce jego stałego pobytu, a także bezpośrednie porozumiewanie się, utrzymywanie korespondencji oraz korzystanie z innych środków porozumiewania się na odległość, w tym komunikacji elektronicznej. Katalog ten jest otwarty, więc kontakty mogą przybierać też inne formy. Współcześnie obejmuje to również rozmowy telefoniczne czy wideorozmowy.

To rozróżnienie jest na tyle istotne, że wymaga osobnego omówienia, bo myli je wielu rodziców. Kontakty z dzieckiem i władza rodzicielska to dwie odrębne instytucje prawne.

Władza rodzicielska to prawo i obowiązek decydowania o dziecku oraz sprawowania nad nim pieczy. Kontakty to utrzymywanie z dzieckiem osobistej styczności, czyli spotkania, rozmowy, wspólny czas. Praktyczna konsekwencja tej odrębności bywa dla wielu zaskakująca. Rodzic, którego władzę rodzicielską ograniczono, a nawet rodzic, którego tej władzy całkowicie pozbawiono, co do zasady zachowuje prawo do kontaktów z dzieckiem. Pozbawienie władzy rodzicielskiej nie odbiera samo przez się prawa do spotkań, bo to dwie różne sprawy, rozstrzygane na innych podstawach.

Działa to też w drugą stronę. Aby ograniczyć albo wyłączyć kontakty, nie wystarczy powołać się na sytuację z zakresu władzy rodzicielskiej. Ograniczenie kontaktów wymaga własnej, odrębnej przesłanki, o czym dalej.

Gdy rodzice mieszkają razem, kontakty nie wymagają regulacji, bo wynikają z codziennego życia. Pytanie pojawia się wtedy, gdy dziecko zamieszkuje na stałe u jednego z rodziców. Tę sytuację reguluje art. 113(1) Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.

Zgodnie z tym przepisem, jeżeli dziecko przebywa stale u jednego z rodziców, sposób utrzymywania kontaktów z dzieckiem przez drugiego z nich rodzice określają wspólnie. Mają przy tym kierować się dobrem dziecka i brać pod uwagę jego rozsądne życzenia. Dopiero w braku porozumienia rozstrzyga sąd opiekuńczy.

Ustawodawca daje więc pierwszeństwo porozumieniu rodziców. Mogą oni sami ustalić harmonogram spotkań i pozostałych form kontaktu, w sposób dopasowany do realiów rodziny. Takie porozumienie bywa elastyczniejsze niż orzeczenie sądu i mniej obciąża dziecko, bo nie wymaga procesu. Sąd wkracza wtedy, gdy rodzice nie potrafią się dogadać.

Gdy porozumienia nie ma, o kontaktach rozstrzyga sąd. Orzeczenie o kontaktach może zapaść w wyroku rozwodowym, w sprawie o separację albo w odrębnym postępowaniu przed sądem opiekuńczym, gdy rodziców nie łączyło małżeństwo lub gdy kontakty trzeba uregulować już po rozwodzie.

Sąd, ustalając kontakty, kieruje się dobrem dziecka. Bierze pod uwagę wiek dziecka, jego potrzeby, dotychczasową więź z każdym z rodziców, odległość między miejscami zamieszkania, rytm nauki i zajęć. Tu pojawia się kwestia o dużym znaczeniu praktycznym. Orzeczenie o kontaktach powinno być precyzyjne. Ogólny zapis w rodzaju „kontakty w co drugi weekend” jest słaby, bo pozostawia pole do sporów o szczegóły. Dobre orzeczenie wskazuje konkretne dni, godziny rozpoczęcia i zakończenia kontaktu, miejsce odbioru i powrotu dziecka, zasady kontaktów w święta i wakacje. Precyzja ma znaczenie nie tylko dla spokoju rodziców, ale też dla późniejszej egzekucji, o czym dalej. Im mniej w orzeczeniu niedopowiedzeń, tym mniej okazji do konfliktu.

Kontakty z dzieckiem są zasadą, ale nie są nienaruszalne. Prawo dopuszcza ich ograniczenie, a w skrajnych sytuacjach całkowite wyłączenie. Wspólnym mianownikiem obu rozwiązań jest dobro dziecka, bo tylko ono uzasadnia ingerencję.

Ograniczenie kontaktów reguluje art. 113(2) Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Jeżeli wymaga tego dobro dziecka, sąd opiekuńczy ograniczy utrzymywanie kontaktów rodziców z dzieckiem. Ustawa podaje przykładowy katalog form takiego ograniczenia. Sąd może w szczególności zakazać spotykania się z dzieckiem, zakazać zabierania dziecka poza miejsce jego stałego pobytu, zezwolić na spotkania tylko w obecności drugiego rodzica, opiekuna, kuratora sądowego albo innej osoby wskazanej przez sąd, ograniczyć kontakty do określonych sposobów porozumiewania się na odległość albo zakazać porozumiewania się na odległość. Katalog jest otwarty, a poszczególne ograniczenia można łączyć. Spotkania w obecności kuratora to typowy przykład rozwiązania pośredniego, które chroni dziecko, a jednocześnie nie zrywa więzi z rodzicem.

Najdalej idącym środkiem jest zakaz utrzymywania kontaktów, uregulowany w art. 113(3) Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Sąd sięga po niego wtedy, gdy utrzymywanie kontaktów poważnie zagraża dobru dziecka lub je narusza. To rozwiązanie ostateczne, stosowane wyjątkowo, gdy łagodniejsze środki nie wystarczają.

Warto dodać, że rozstrzygnięcia o kontaktach nie są zamrożone na stałe. Gdy zmieniają się okoliczności, na przykład dziecko dorasta albo zmienia się sytuacja rodzica, sąd może zmienić wcześniejsze orzeczenie o kontaktach.

Prawo do kontaktów z dzieckiem nie przysługuje wyłącznie rodzicom. Kodeks rodzinny i opiekuńczy rozciąga odpowiednie stosowanie przepisów o kontaktach także na inne osoby bliskie dziecku, w szczególności na rodzeństwo, dziadków oraz osoby, które przez dłuższy czas sprawowały nad dzieckiem pieczę.

Ma to realne znaczenie zwłaszcza dla dziadków. Po rozstaniu rodziców więź dziecka z dziadkami bywa zrywana niejako przy okazji konfliktu dorosłych. Dziadkowie, którym utrudnia się kontakt z wnukiem, mogą wystąpić do sądu opiekuńczego o uregulowanie tych kontaktów, na zasadach zbliżonych do tych, które dotyczą rodziców.

Uzyskanie orzeczenia o kontaktach nie zawsze kończy problem. Bywa, że rodzic, przy którym dziecko mieszka, mimo orzeczenia kontakty utrudnia albo udaremnia. Na taką sytuację prawo przewiduje odrębny mechanizm, uregulowany w art. 598(15) i art. 598(16) Kodeksu postępowania cywilnego.

Mechanizm ten jest dwuetapowy. W pierwszym etapie, na wniosek osoby uprawnionej do kontaktu, sąd opiekuńczy zagraża osobie utrudniającej kontakty nakazaniem zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej za każde naruszenie obowiązku. Uwzględnia przy tym jej sytuację majątkową. W drugim etapie, jeżeli mimo zagrożenia naruszenia trwają, sąd nakazuje zapłatę należnej sumy, ustalając ją stosownie do liczby naruszeń. Suma trafia do rąk osoby uprawnionej do kontaktu. Mechanizm działa też w drugą stronę, bo może być skierowany przeciwko rodzicowi uprawnionemu do kontaktu, jeśli to on narusza obowiązki wynikające z orzeczenia.

Tu istotne zastrzeżenie. Trybunał Konstytucyjny wyrokiem z 22 czerwca 2022 r. uznał te przepisy za niezgodne z Konstytucją w zakresie, w jakim obejmują sytuacje, gdy niewykonanie lub niewłaściwe wykonanie obowiązków wiąże się z zachowaniem samego dziecka, niewywołanym przez osobę, pod której pieczą dziecko pozostaje. Innymi słowy, jeżeli to dziecko z własnej, niezależnej od rodzica woli odmawia kontaktu, kara pieniężna w takiej sytuacji nie znajduje zastosowania. Pokazuje to, że egzekucja kontaktów nie jest mechanizmem automatycznym i wymaga oceny rzeczywistej przyczyny niewykonania orzeczenia.

Skuteczność tego mechanizmu zależy w dużej mierze od precyzji pierwotnego orzeczenia o kontaktach. Jeżeli orzeczenie jest nieprecyzyjne, wykazanie naruszenia bywa trudne. Dlatego staranne sformułowanie orzeczenia o kontaktach ma znaczenie nie tylko na etapie jego wydania, ale i później.

Sprawy o kontakty z dzieckiem rozpoznaje sąd rejonowy, wydział rodzinny i nieletnich, jako sąd opiekuńczy. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy o kontaktach rozstrzyga się przy okazji rozwodu lub separacji, bo wówczas robi to sąd okręgowy w tym samym postępowaniu.

Postępowanie rusza zwykle na wniosek rodzica albo innej uprawnionej osoby. W jego toku sąd dąży najpierw do tego, by rodzice sami wypracowali porozumienie, na przykład kierując ich do mediacji. Gdy porozumienie nie jest możliwe, sąd ustala kontakty samodzielnie, opierając się na dobru dziecka. W trudniejszych sprawach korzysta z opinii biegłych psychologów, bierze też pod uwagę zdanie dziecka, jeżeli pozwala na to jego dojrzałość. Powyższe punkty pokazują kierunek, w którym przebiega sprawa, ale nie zastępują oceny konkretnego stanu faktycznego.

Sprawa o kontakty z dzieckiem w Kaliszu opiera się na tych samych przepisach co w całym kraju, ale jej przebieg i wynik zależą od szczegółów. Wiek i potrzeby dziecka, dotychczasowa więź z każdym z rodziców, odległość między miejscami zamieszkania, postawa obojga rodziców, a niekiedy zachowanie samego dziecka. Każdy z tych elementów wpływa na treść orzeczenia. Pozornie drobna okoliczność, jak nieprecyzyjny zapis o godzinach kontaktu, potrafi później przesądzić o tym, czy orzeczenie da się skutecznie wyegzekwować.

Z tego powodu sprawę o kontakty z dzieckiem warto powierzyć adwokatowi, który oceni konkretny stan faktyczny, pomoże wypracować precyzyjne porozumienie albo przygotować argumentację procesową i poprowadzi postępowanie, w razie potrzeby aż do egzekucji kontaktów. Wczesna analiza pozwala uniknąć błędów, na przykład nieprecyzyjnego sformułowania harmonogramu, i sprawia, że spór, zwykle obciążający emocjonalnie obie strony, przebiega spokojniej, a uwaga skupia się tam, gdzie powinna, czyli na dobru dziecka.