Alimenty na dziecko to temat, wokół którego narosło najwięcej mitów. Ktoś słyszał o sztywnych stawkach za dziecko. Ktoś inny liczy, że bezrobocie zwolni go z płacenia. Jeszcze inna osoba sądzi, że osiemsetkę odlicza się od alimentów. Żadne z tych przekonań nie jest prawdziwe. Prawo nie zna tabel ani przeliczników, za to zna dwie proste szale, które sąd waży w każdej sprawie. Ten artykuł pokazuje, co realnie decyduje o wysokości alimentów i jak przebiega taka sprawa.
Skąd bierze się obowiązek alimentacyjny
Rodzice muszą utrzymywać dziecko, które nie potrafi jeszcze utrzymać się samo (art. 133 k.r.o.). Wyjątkiem jest sytuacja, w której dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania. Obowiązek nie zależy od tego, czy rodzice byli małżeństwem. Nie zależy też od tego, czy rodzic widuje dziecko. Alimenty i kontakty to dwie osobne sprawy. Rodzic pozbawiony władzy rodzicielskiej nadal płaci alimenty. Rodzic, który alimentów nie płaci, nie traci przez to automatycznie prawa do kontaktów. O samej władzy rodzicielskiej piszę w osobnym artykule. Kwestii kontaktów z dzieckiem poświęcam odrębny tekst.
Dwie szale: potrzeby dziecka i możliwości rodzica
Wysokość alimentów zależy od dwóch rzeczy naraz (art. 135 k.r.o.). Pierwsza to usprawiedliwione potrzeby dziecka. Druga to zarobkowe i majątkowe możliwości zobowiązanego rodzica. Usprawiedliwione potrzeby to nie tylko jedzenie i ubrania. Sąd Najwyższy rozumie przez nie wszystko, co zapewnia dziecku prawidłowy rozwój fizyczny i duchowy, odpowiedni do wieku i uzdolnień. Liczy się więc mieszkanie, leczenie, szkoła, zajęcia dodatkowe i wypoczynek. Górną granicę alimentów wyznaczają jednak możliwości zobowiązanego. Nawet duże potrzeby dziecka nie przełożą się na kwotę, której rodzic realnie nie jest w stanie zapłacić.
Możliwości zarobkowe, a nie sama wypłata
To najważniejsza zasada w tych sprawach i zarazem najczęściej zaskakująca. Sąd nie patrzy wyłącznie na to, ile rodzic faktycznie zarabia. Bada, ile mógłby zarabiać przy pełnym wykorzystaniu swoich sił i kwalifikacji. Tak brzmi wytyczna pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego (sygn. III CZP 91/86). Możliwości zarobkowe określają zarobki, jakie zobowiązany uzyskiwałby przy pełnym wykorzystaniu sił i zdolności. Nie są nimi rzeczywiste dochody. Praktyczny skutek jest jasny. Rezygnacja z pracy albo przejście na pół etatu nie obniża alimentów. Liczy się też przeszłość zobowiązanego (art. 136 k.r.o.). Sąd może pominąć zrzeczenie się zatrudnienia albo zmianę pracy na mniej zyskowną bez ważnego powodu.
Równa stopa życiowa
Z orzecznictwa płynie jeszcze jedna zasada. Dzieci mają prawo do stopy życiowej równej z rodzicami. Dotyczy to również sytuacji, gdy z rodzicem nie mieszkają. Rodzic o wysokich dochodach nie zamknie więc tematu kwotą wystarczającą na przetrwanie. Dziecko ma uczestniczyć w jego poziomie życia. Działa to też w drugą stronę. Gdy oboje rodzice żyją skromnie, potrzeby dziecka ocenia się z uwzględnieniem realiów rodziny. Sąd bada dotychczasowy poziom życia i do niego dostosowuje kwotę.
Osobista opieka to też wykonywanie obowiązku
Tę regułę często się pomija, a ma duże znaczenie. Obowiązek alimentacyjny można wykonywać w całości lub w części przez osobiste starania o utrzymanie i wychowanie dziecka (art. 135 k.r.o.). Rodzic, przy którym dziecko mieszka na co dzień, wykonuje swój obowiązek właśnie tak. Codzienna opieka, gotowanie, dowożenie i chodzenie do lekarza mają wymierną wartość. Dlatego rodzic sprawujący bieżącą pieczę zwykle ponosi mniejszą część kosztów pieniężnych. Ciężar finansowy przesuwa się w stronę rodzica, który mieszka osobno. Przy szeroko dzielonej opiece proporcje te wyglądają jednak inaczej.
Osiemsetka nie obniża alimentów
Tu przepis jest kategoryczny. Świadczenie wychowawcze nie wpływa na zakres świadczeń alimentacyjnych (art. 135 k.r.o.). To samo dotyczy świadczeń z pomocy społecznej, świadczeń rodzinnych oraz świadczeń z funduszu alimentacyjnego. Ustawodawca uzasadnił to prosto. Wsparcie państwa ma poprawiać sytuację rodziny, a nie zwalniać rodzica z jego obowiązku. Rodzic nie odliczy więc osiemsetki od swojej części kosztów utrzymania dziecka. Nie zaliczy jej też do dochodów drugiego rodzica.
Co składa się na koszty utrzymania dziecka
Kwota alimentów zaczyna się od rzetelnego zestawienia kosztów. Sąd oczekuje konkretów, a nie zaokrąglonych szacunków. Do kosztów wlicza się wyżywienie, odzież i środki higieny. Dochodzi udział dziecka w opłatach za mieszkanie i media. Liczą się wydatki na zdrowie, leki i wizyty u specjalistów. Znaczenie mają koszty szkoły, wyprawki, korepetycji i zajęć dodatkowych. Sąd uwzględnia też wypoczynek, sport i rozrywkę stosowną do wieku. Każdą z tych pozycji trzeba udokumentować albo choćby uprawdopodobnić. Pomagają rachunki, wyciągi z konta i zaświadczenia ze szkoły. Zawyżone zestawienie sąd zwykle koryguje, bo bada realny poziom życia rodziny.
Przykład: jak sąd dochodzi do kwoty
Pani Magda mieszka z siedmioletnim Frankiem i zarabia 4 500 zł netto. Pan Rafał, ojciec dziecka, zarabia 9 000 zł netto i mieszka osobno. Miesięczne koszty utrzymania Franka sąd ustala na 2 100 zł. Składają się na nie wyżywienie, część opłat za mieszkanie, ubrania, szkoła, leki i zajęcia dodatkowe. Magda sprawuje codzienną opiekę, więc część swojego obowiązku wykonuje osobistymi staraniami. Możliwości zarobkowe Rafała są przy tym dwukrotnie wyższe. Sąd rozdziela koszty w proporcji dwie trzecie do jednej trzeciej. Alimenty od Rafała wynoszą około 1 400 zł miesięcznie. Reszta obciąża Magdę, która dokłada resztę kosztów i codzienną pracę przy dziecku. Gdyby Rafał rzucił pracę przed rozprawą, sąd i tak liczyłby jego możliwości, a nie zerowy dochód.
Alimenty a sprawa rozwodowa
Tu obowiązuje zasada, o której wielu nie wie. W czasie trwania sprawy o rozwód nie można wszcząć osobnej sprawy o alimenty na dziecko (art. 445 k.p.c.). Alimenty rozstrzyga wtedy sąd rozwodowy w tym samym postępowaniu. Robi to zresztą obowiązkowo, o czym piszę w artykule o rozwodzie. Po prawomocnym zakończeniu rozwodu sprawy alimentacyjne wracają do sądu rejonowego. Dotyczy to zarówno podwyższenia, jak i obniżenia świadczenia. Rodzice niebędący małżeństwem od razu idą do sądu rejonowego.
Zabezpieczenie na czas procesu
Sprawa o alimenty trwa, a dziecko je codziennie. Prawo daje na to konkretne narzędzie. Można żądać zabezpieczenia roszczenia, czyli zapłaty określonej kwoty jeszcze przed wyrokiem (art. 753 k.p.c.). Wniosek sąd rozpoznaje bezzwłocznie, nie później niż w tygodniu od jego wpływu (art. 737 k.p.c.). Przy alimentach nie trzeba uprawdopodabniać interesu prawnego, wystarczy uprawdopodobnić samo roszczenie. Wniosek składa się razem z pozwem albo w toku sprawy. Postanowienie o zabezpieczeniu nadaje się do egzekucji od razu. Dzięki temu pieniądze mogą płynąć jeszcze przed rozstrzygnięciem sprawy.
Alimenty wstecz i przedawnienie
Alimentów można żądać także za okres miniony. Roszczenia alimentacyjne przedawniają się z upływem trzech lat (art. 137 k.r.o.). Pozew może więc obejmować okres do trzech lat wstecz. Sąd uwzględnia wtedy niezaspokojone potrzeby dziecka z czasu przed wniesieniem powództwa, zasądzając odpowiednią sumę. W uzasadnionych wypadkach może rozłożyć zaległość na raty. Trzeba jednak wykazać, że potrzeby te realnie istniały, a nikt ich wtedy nie pokrył.
Nowa rodzina zobowiązanego
To pytanie wraca w niemal każdej sprawie. Rodzic zakłada nową rodzinę i ma kolejne dziecko. Pierwsze dziecko nie traci przez to swoich praw. Kolejne dziecko również ma prawo do alimentów, a oba stoją równo. Narodziny drugiego dziecka nie obniżają więc alimentów automatycznie. Sąd bada jednak całość sytuacji zobowiązanego. Realny wzrost jego obciążeń wpływa na ocenę możliwości zarobkowych i majątkowych. Nowy małżonek zdolny do pracy nie jest przy tym osobą na utrzymaniu. Sama zmiana stanu cywilnego niczego więc nie przesądza.
Zmiana wysokości alimentów
Alimenty nie zapadają raz na zawsze. W razie zmiany stosunków każda ze stron może żądać zmiany orzeczenia (art. 138 k.r.o.). Chodzi o istotną zmianę, a nie o drobne wahania. Podwyższenie wchodzi w grę, gdy rosną potrzeby dziecka albo możliwości zobowiązanego. Typowo dzieje się tak przy pójściu do szkoły, chorobie albo awansie rodzica. Obniżenia może żądać rodzic, którego sytuacja realnie się pogorszyła. Sama utrata pracy nie wystarczy, jeśli możliwości zarobkowe pozostają te same.
Kiedy obowiązek się kończy
Alimenty nie wygasają automatycznie z osiemnastką. Obowiązek trwa dopóty, dopóki dziecko nie jest w stanie utrzymać się samodzielnie. Pełnoletność sama przez się go nie wyłącza. Studiujące dziecko zwykle nadal ma prawo do alimentów. Rodzice mogą jednak uchylić się od świadczeń wobec dziecka pełnoletniego w dwóch sytuacjach (art. 133 k.r.o.). Pierwsza to nadmierny dla nich uszczerbek. Druga to brak starań dziecka o uzyskanie samodzielności. Wygaśnięcia obowiązku nie stwierdza się z urzędu. Zobowiązany musi wystąpić do sądu o jego uchylenie.
Umowa zamiast sprawy sądowej
Alimentów nie trzeba zasądzać. Rodzice mogą ustalić je sami, w umowie. Takie porozumienie działa jednak tylko wtedy, gdy zobowiązany faktycznie płaci. Mocniejszym rozwiązaniem jest ugoda zawarta przed mediatorem i zatwierdzona przez sąd. Podobną moc ma akt notarialny, w którym zobowiązany poddaje się egzekucji (art. 777 k.p.c.). Oba te dokumenty stanowią tytuł egzekucyjny. W razie zaprzestania płatności można od razu iść do komornika, bez procesu. Sama umowa pisemna takiej drogi nie otwiera. Wybór formy zależy więc od zaufania między rodzicami.
Gdy zobowiązany nie płaci
Wyrok alimentacyjny to tytuł wykonawczy. Po nadaniu klauzuli sprawa trafia do komornika, który prowadzi egzekucję. Alimenty mają w niej pozycję uprzywilejowaną, więc potrącenia z wynagrodzenia sięgają dalej niż przy zwykłych długach. Przy bezskutecznej egzekucji uprawniony może ubiegać się o świadczenie z funduszu alimentacyjnego. Uporczywe uchylanie się od alimentów bywa też przestępstwem (art. 209 k.k.). Odpowiedzialność karna wchodzi w grę, gdy zaległość odpowiada równowartości co najmniej trzech świadczeń okresowych. Sam fakt trudnej sytuacji nie zwalnia z obowiązku, choć wpływa na ocenę zawinienia.
Do którego sądu skierować pozew
Sprawy alimentacyjne rozpoznaje zawsze sąd rejonowy, wydział rodzinny i nieletnich. Nie zmienia tego nawet wysoka wartość przedmiotu sporu. Prawo daje uprawnionemu wybór sądu. Pozew można wnieść według miejsca zamieszkania osoby uprawnionej, a nie tylko pozwanego (art. 32 k.p.c.). Dla dziecka mieszkającego w Kaliszu i okolicznych powiatach sprawę poprowadzi więc Sąd Rejonowy w Kaliszu. Ojciec może mieszkać w innym mieście, a sprawa i tak toczy się blisko dziecka. Osoba dochodząca alimentów nie płaci przy tym opłaty od pozwu. Zwolnienie wynika wprost z ustawy o kosztach sądowych.
Alimenty na dziecko w praktyce
Sprawy alimentacyjne bywają bardzo różne. Czasem chodzi o pierwsze ustalenie kwoty po rozstaniu rodziców. Czasem o podwyższenie świadczenia, które przestało odpowiadać realnym kosztom. A czasem o obronę przed żądaniem oderwanym od możliwości zarobkowych zobowiązanego. W każdej z tych sytuacji rozstrzygają dowody: rachunki, zaświadczenia i rzetelne zestawienie kosztów. Jeśli chcą Państwo omówić swoją sytuację, jestem do dyspozycji.